niedziela, 26 października 2014

Od Hayden'a

Kolejny w miarę spokojny dzień. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że słońce świeciło dziś nie ubłagalnie. Westchnąłem i ruszyłem wolnym krokiem w kierunku dość masywnego drzewa. Usiadłem pod nim i spojrzałem na błękitne niebo. Każdy normalny wilk by się uśmiechnął, ale jak widać, ja taki nie jestem. Moją uwagę zwróciła łania, która o dziwo znajdowała się jakieś pięć metrów ode mnie. Po tym usłyszałem cichy szelest w krzakach. Już długo sobie nie pożyje... Czekałem tylko, aż w końcu nasz 'łowca' wyjdzie z ukrycia.

[Ktoś?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz