niedziela, 26 października 2014

Nowy członek - Loner !

Szpieg

Nowy członek - Nave !

Szpieg

Od Amber C.D. Hayden'a

Zła na cały świat szłam jakimś zdziczałym lasem marząc o powrocie do swojej jaskini. Dzielnie przedzierałam się przez zarośla, aż w końcu zauważyłam soczytą łanię. Byłam głodna, nie miałm nic do jedzenia więc postanowiłam pokusić sie o małe plowanie. Zaczaiłam się, i czekając na odpowiedni moment napinałam coraz bardziej swoje mięśnie. Gdy zdobycz znajdowała się w idealnym miejscu zaaktakowałam. Co okazłao sie kożystene, bo zwierzyna nie miała najmniejszych szans. Kiedy zaczęłam jeść łanie zauważyłam jakś postać. "Żeby tylko nie był gadatliwy i przyjacielski" - pomyślałam zajmując się łupem.

Hayden?

Od Hayden'a

Kolejny w miarę spokojny dzień. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że słońce świeciło dziś nie ubłagalnie. Westchnąłem i ruszyłem wolnym krokiem w kierunku dość masywnego drzewa. Usiadłem pod nim i spojrzałem na błękitne niebo. Każdy normalny wilk by się uśmiechnął, ale jak widać, ja taki nie jestem. Moją uwagę zwróciła łania, która o dziwo znajdowała się jakieś pięć metrów ode mnie. Po tym usłyszałem cichy szelest w krzakach. Już długo sobie nie pożyje... Czekałem tylko, aż w końcu nasz 'łowca' wyjdzie z ukrycia.

[Ktoś?]

sobota, 25 października 2014

Od Vanitasa C.D. Anabelle

Wilk Ciemności kroczył ramię w ramię w wilkiem Światła. Czyż nie brzmi to absurdalnie, że zgodziłem się dołączyć do jej watahy? Być może, wtedy się nad tym nie zastanawiałem. Każde towarzysto było lepsze od samotności, lecz nigdy na nią nie narzekałem. Noc była moją porą, prywatnym sanktuarium w którym zatracałem się bezpowrotnie aż do nadejścia brzasku.
- Vanitas? Boje się. - rzekła Alpha, a jej głos drżał.
- Nie ma czego. Ze mną nikt cię nie skrzywdzi. - zapewniłem, utrzymując jednostajne tempo chodu.
Szliśmy tak z dobre pół godziny, przez ten czas Anabelle nie odezwała się ani słowem. Kiedy zerkałem w jej stronę, raz po raz lekko się uśmiechała, ale nie miałem pojęcia z jakiego powodu. Zorientowałem się, że zamyśliła się wyjątkowo mocno. Już od pierwszej chwili, gdy tylko ją zobaczyłem - po prostu wiedziałem, że potrafi czytać w myślach. Ceniłem sobie swoją prywatność i nie życzyłem sobie by ktokolwiek poznał moje tajemnice. Dlatego rozmawiając z waderą, bardzo ostrożnie dobierałem słowa i starałem się wyciszyć ciało. Moja matka pochodziła z Plemienia Telepatów, nauczyła się wszelkich technik i sposobów, aby taki właśnie wilk nie był w stanie rozpoznać moich aktualnych myśli. Bardzo się z tego cieszyłem, bo pomimo, że Anabelle była moją przywódczynią, znałem ją zaledwie od dwóch godzin.
- I co? Poznajesz już okolicę czy dalej nic ci to nie mówi? - zapytałem zniechęcony ciągnącą się w nieskończoność wędrówką.

[Anabelle?]


Nowy członek - Sonaya !

Zabójczyni

Od Anabelle

W południe udałam się na spacer  po plaży. Idąc przez las słyszałam delikatny szum fal. Od razu zapomniałam o wszystkich przykrościach i ruszyłam dalej aby jak najszybciej ujrzeć morze. Gdy wyszłam z lasu na piach ujrzałam wilka. Cofnęłam się do tyłu uważając aby mnie nie zobaczył. Niestety stanęłam na gałąź, a on natychmiast się odwrócił. Miałam wrażenie nawet że wiedział że tu jestem. Podeszłam do niego.
-Witaj, jestem Anabelle - odezwałam się do nieznajomego
-Ja jestem Vanitas - odpowiedział
-Długo tak już wędrujesz ?
-Parę dni
-Widzę że jesteś zmęczony. Może chciałbyś zjeść coś lub się napić ?
-Chętnie ... dziękuję
Wtedy się do niego uśmiechnęłam i poprowadziłam do naszej watahy. Po drodze rozmawialiśmy o swoich przygodach, a potem zaproponowałam dołączenie. Vanitas się zgodził. Jako nowego członka watahy postanowiłam go oprowadzić po naszych terenach. Robiło się już ciemno i zawracaliśmy do jaskini, gdy nagle pomyliłam ścieżki i szliśmy w innym kierunku.
-Już dawno powinniśmy być w jaskini - powiedziałam zaniepokojona
-Czyli się zgubiliśmy - zaśmiał się sarkastycznie
-Tak - powiedziałam z powagą
Było ciemno, mogły się tu gdzieś kryć jakieś niebezpieczne stworzenia. Wszystko było możliwe.

[Vanitas, dokończysz?]